Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ada poet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ada poet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2013

poematy3.


droga była zawiła. wszędzie ciemno. nie wiedziałam w którą stronę, i dokąd mam pójść. podczas tej ciemności nie wiedziałam nawet czy nadal mam nogi. czy cokolwiek co widziałam, ciągle widziałam przez oczy. i czy ciemność to coś więcej niż uczucie pogubionej duszy.

oblewałam się wspomnieniami dawnych przeżyć. licząc na to, że wskrzeszę uczucia. że ożywię fale tej rzeki. że na nowo uruchomię odczuwanie. że znów nauczę się pływać, że na nowo nauczę się ufać rzece. 

wiał we mnie mroźny wiatr. odbijał się od wewnętrznych ścian wąskiej duszy. oddalał się, zmieniał prędkość, kierunek, ustawał. i zawsze wracał. 
z każdym silniejszym podmuchem pękałam. rozdarciami wysypywały się ze mnie marzenia. modliłam się, żeby nadszedł śnieg, i zasypał wszystkie dziury. 

czwartek, 18 kwietnia 2013

past.

września drugi. 2010.
nocne wyprawy w głąb. chciałabym Cię nie poznać i chciałabym, żebyś nie był dla mnie wzywającym wiatrem wędrownym. życie.
nocne w głąb wyprawy. ruiny mijane, smutki zastane, w zastanawiający sposób nie dajesz mi się poznać. a wiele czynów rani mnie dogłębnie. razem z krakowskimi świtami stawałam się coraz piękniejsza. dużo bardziej człowiekiem byłam krakowskimi nocami. niedospanymi.

września trzeci. 2010.
nieznośna mucha siedzi mi na czole. chylę się, by ją zabić. Umiem? tak, umiem. jednak coś trzyma moją dłoń, przed morderczym strzałem. strach, że strzelę sobie w głowę. i obudzę się z nieśmiertelnego snu. że zauważę, że nie mucha stanowi problem. nie jej odnóża, ani skrzydła. tylko moja martwa skóra.
strzelam.



10. 10. 2010.
Gorącym kakao sycę swoje ciało. Zrobiło się jesiennie. Wino. Rozmowy. Opary. 
Sny niedokończone. 
Noce niedospane.
Oczy błyszczące szczerością.
Fantazja zapisana w słowach.

12. 10. 2010.
przecież nie słucham sentymentalnych piosenek. przecież nie czekam na Ciebie. przecież nie zraniłbyś mnie inną kobietą. żadnymi innymi kobietami.
Nie zraniłbyś mnie. 
Nie zraniłbyś mnie tym, że koiła by Cię moja obecność, której wrażliwości owoce, oddawałbyś innej. nie zraniłbyś  mnie oddając im swój kawałek inspiracji i pomysłu. nie zraniłbyś mnie, bo przecież Cię nie kocham.
samotności moje. 

głowa pęka, bo jej się wydaje, że coś mocniej znaczy w wielu różnych kwestiach, na wielu poziomach. to jakim jest się małym daje po głowie. bo chciałoby się być kimś więcej, niż tylko dzisiejszy dzień. 

czwartek, 4 października 2012

a poem.

the house of northern lights
mościce walk home
czy to gwiazdy czy spadające liście z drzew?
of the hardest dimension fog
wildflowersness

you will never be an oleander any more
kiedyś patrzyło na nas to samo słońce
szept do ucha mystic baby
zatracam się w szklistym niebie oceanu

czekolada zwana insuliną
kisses from a diary

mama dzwoni a ja naga przecież w domu
pure intense very ready lips
hard lines

zapis jednego spaceru. a w ciągu dnia w mojej głowie rodzi się dziesiątki takich zdań, albo pojedynczych słów. oderwanych od kontekstu, sytuacji, rzeczywistości. często nie wiem co znaczą. dopiero później okazuje się że "hard lines" znaczy "pech".
to tak jakbym dostawała listy bez adresu, ani znaczka, żadnej daty. spaceruję i słyszę jakby ktoś czytał fragmenty takich listów. niezależności języka. od zawsze myślałam w dwóch, prawie jednocześnie, bardziej niż na zmianę.