Pokazywanie postów oznaczonych etykietą graphic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą graphic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2013

dyplom.



spotkajmy się w piątek. 

czwartek, 19 września 2013

hollows.










graphics,
pen and ink, Kraków, 2013.

dom to miejsce gdzie chowam swoje skarby. płótna, farby, pędzle. obrazy. 
wyjeżdżając z domu, zabieram z sobą to co zmieści się do plecaka. 
piórko, tusze, papier. 


and

Sigur Rós "Von"
("Nadzieja")









środa, 18 września 2013

returnings I, II, III.







graphics, 

pen and ink, Kraków, 2013.








czwartek, 2 maja 2013

Cracow, my.

Cracow, I miss, you. Past life, I miss you. Freedom, I miss you.











pen, ink, acrylic, paper, A4.

niedziela, 24 lutego 2013

becoming art.

jak tworzy się sztuka? 


pierwszy kontur
(zarys koncepcji):



retusz białą farbą
(nadanie kształtu):



wypełnianie przestrzeni,
próbki kolorystyczne,
(pierwsza kolorowanka):



ostateczne kolorystyki,
drugi kontur,
(poprawki czarną farbką):



ostatni etap: fantazyjności, ozdobniki, abstrakcje.


_________________________________________________________________________________

ada długo, powoli, szczegółowo rozmawia z płótnami. w komunikacji pomagają farby, pędzle. wyobrażenia, plany, wrażenia. 
samozadowolenie z siebie, na przemian z samokurwieniem na siebie.

wtorek, 13 listopada 2012

moving in.






pen and ink, Tarnów, 2012.


zdecydowałam rozstać się ze sztuką.

a jednak nie jest to możliwe. wszystko czego dotykam przecież sztuką jest.

z nowości codzienności właśnie wprowadziłam się do Mościć w Tarnowie. mam plan dużo malować czytać. zrobić sobie pokój na Czerwonej, przyjemnym kątem na te dwa miesiące.
 i zadecydować o tym co dalej w życiu. coraz bardziej chcę wyjechać. i wiem już nawet gdzie. obyśmy się tylko tam przypadkiem spotkali.


niedziela, 11 listopada 2012

a postcard.







pocztówki ze szpitala. 

piórko i tusz, kredki ołówkowe.



  

wtorek, 9 października 2012

sobota, 15 września 2012

flowerhood.

od miesiąca dzieje się tak wiele. nareszcie jestem zdrowa! nareszcie umiem podziękować sobie za każdy dzień który jest dla mnie czymś więcej niż satysfakcją. 
to dziwne cieszyć się z choroby, ale to ona dała mi wolność. nareszcie stałam się sobą, obudziłam się we własnym ciele. w własnej głowie. w swoich uczuciach. kocham się z swoimi snami, marzę, podejmuję decyzje, kocham!

każdy element świata jaki widzę. czuję go, znowu czuję świat! znowu jestem dla siebie najpiękniejsza. w każdym swoim geście. czuję tak niesamowitą fascynację światem. 
zachorowałam swoim ciałem na cukrzycę, żebym mogła wyzdrowieć w głowie. 

tak bardzo wszystkiego pragnę, i prawie wcale się nie boję.
ważne 56 kilo, nareszcie mam ciało. nareszcie wyglądam jak kobieta, którą czuję się tak bardzo mocno. odzyskałam piersi, wcięcie w talii, i kilka kilogramów siebie samej, tych które straciłam.

pracuję w przedszkolu, jest mi cudownie! napadają mnie pomysły, tworzę, słucham muzyki i cieszę się każdą chwilą, nareszcie jestem spokojna. nareszcie nie włada mną ciało, które jest wygłodniałe, bo straciło możliwość przyswajania z pokarmów. nareszcie mogę w spokoju zaspokajać swoje potrzeby. przy okazji będąc w bliskiej relacji z ciałem, w ciągłym kontakcie, wsłuchując się w to jak jest mi cieleśnie i jak mi jest w głowie mojej. 
człowiek tak często nie wie, jak bardzo jest szczęśliwy. wcześniej nie wiedziałam, teraz już wiem. 
stałam się górą, prawdziwą najprawdziwszą. tak często dopada mnie wzruszenie. tak bardzo cieszę się, że wróciłam, z podróży w nieznane, bo mogłam przepaść w cień, który mnie otaczał. 

dotknęła mnie najbardziej tajemnicza historia. mistycyzm znowu przyszedł, żeby mnie ocalić. uwiebienia świata. wzięłam leki 21 marca. leki na osłabienie, na poczucie starości. leki na uczucie, że ludzie czerpią ode mnie energię, i nic nie dają w zamian, poczucie że nikomu na mnie nie zależy. że nie umiem już tak żyć, że nie chcę już tak żyć. że czuję się stara psychicznie, mentalnie, że  dotarłam do momentu granicy, mając tylko 22 lata. 
spałam, ciągle spałam. 
płakałam aż do bólu brzucha. czasem przez cały dzień. przynajmniej raz w miesiącu. 
dziś wiem, że ten ból brzucha, doskonale znam. bolała mnie trzustka. w której zepsuła się chęć tworzenia insuliny. ból świata. 
8 kwietnia pierwszy raz poczułam, że chce mi się pić. doskonale to pamiętam. wracałam od Kamila, w Święta Wielkanocne, pierwsze co zrobiłam jak wróciłam do domu to piłam. próbowałam rozcieńczyć krew, pełną cukru. wtedy zaczęła się choroba ciała, wtedy kiedy śniłam o tym, że tak mocno pragnę.



flowerhood, tworzę siedząc z dzieciakami w ptrzedszkolu, kredkami bambino.








sobota, 11 sierpnia 2012

poniedziałek, 9 stycznia 2012

ink.


piórko i tusz.
powojażach.






zawsze mam jakiś szkic zanim powstanie obraz. czasem obrazy do mnie mówią, nie pozwalają mi się dokończyć i wtedy następuje moment w którym spójność i harmonia docierają.



piórkiem i tuszem coś jakby szkic.



zimmer. akryl na płótnie, 54/73, 2011.

piątek, 7 października 2011

futurist.










drzewa.piórko i tusz.
trees. pen and ink. 2011.
tak na prawdę na tydzień rozstałam się z pracą licencjacką. i wtedy właśnie zamarzyłam o tym żeby znowu się zakochać. i oto, stało się. zakochałam się w sztuce, na nowo. przeżyłam romans z piórkiem i tuszem. pokusa tworzenia i wyrażania była zbyt intensywna i silna, by jej nie ulec. kocham człowieka który wymyślił to wszystko, całą ekspresje, tajemnicę, pędzle, kartony, tusze, kredki, piórka, farbki, kleje, i Sex w wielkim mieście, z którym spędzam noce całe.

wszystko dzieje się z piosenką. nowa Florence boska:


przypomniałam sobie artystę, którego pewnego razu zdarzyło mi się pokochać. Guillaume Apollinaire, a futurist. Ty tego panno nawet nie wiesz dziewięć jest bram u twego ciała.

niedziela, 2 października 2011

between.



drzewo 1, piórko i tusz/ tree 1, pen and ink.
2011.


trochę jestem drzewem. piórko i tusz./ everyone is a kind of tree. pen and ink.
2011.



potrzeba zakorzenienia. piórko i tusz/ need for rooting. pen and ink.
2011.

pomiędzy malowaniem na płótnie, zdarza mi się przygodnie romansować z piórkiem i tuszem.