niedziela, 18 grudnia 2016

27.



pierwszy raz, nie poszłam do Bunkra na urodzinową kawę. 
samotność nie jest najważniejsza. 
miłość ludzi jest najważniejsza. to jej życzę sobie na najbliższy rok. 

to niesamowite, z każdym rokiem coraz mniej marzeń koncentruje się na rzeczach materialnych. jak było się małym, marzyło się o nowej lalce, sukience, zegarku. dzisiaj marzę o dobrych i szalonych ludziach obok. tak samo szalonych jak ja. tak, żebyśmy mogli siedzieć i gadać całe noce. albo milczeć. i tego sobie życzę, cudownych i inspirujących ludzi obok, jakich mam dzisiaj. 



chciałabym być lepsza dla siebie, i umieć dawać się sobą cieszyć. 

________________________________________


tak, myślę, że mogłam się zakochać. tak bardzo o tym marzyłam, o tym jednym uczuciu, które obudzi mnie ze snu, tak jak on mógłby budzić. historie lubią wracać, a ja ciągle jestem mistrzynią miłości niemożliwych. życie nie jest filmem, ja nie jestem znaną artystką, miłość jest daleko, a ja ciągle sama, od 5, czy 6 lat. tylko ten śnieg taki sam ciągle.




*

środa, 30 listopada 2016

cold winter.




wszystko przypomina krainę z której pochodzę. i do której bardzo dziś chcę wrócić. byłabym na samym środku ogromnego pola. w przestrzeni, w której nie ma horyzontu. byłaby ciemna noc, widoczność wyznaczałyby białe ślady, które na śniegu roztacza wiatr. byłabym prawie naga. cały chłód odczuwałabym tak bardzo głęboko, że sięgałby prawie duszy. byłabym sama i wolna, bez matki i siostry. pochodząca z nikąd, szukałabym tego nieistniejącego miejsca. nie ograniczałaby mnie już nigdy insulina. zapomniałabym o istnieniu czegokolwiek. 




taki dzień jak dziś trafia się raz na długi czas. ostry i zimny wiatr porusza ciałem i umysłem. śnieg ucieka w popłochu przed siłą wiatru, wszystko idealnie współgra ze sobą, w tym dzikim tańcu. twarz wydaje się być poraniona tysiącem ostrzy, które jak sztylety wbijają się najmniejszym ukłuciem w centymetry ciała. jest tak biało i czysto, cała ciemność nocy rozświetla się milionem jasnych, mrugających płatków śniegu.


to uczucie nazywa się wolność.

poniedziałek, 28 listopada 2016

blue.




to tylko udawanie.
nie chcę zamykać oczu, bo boję się, że ucieknie mi choćby minuta życia. że nie zauważę padającego za oknem śniegu. a uwielbiam go nad życie. nawet jeśli tylko wiem, że gdzieś w oddali spada w kierunku ziemi. śnię, tak bardzo mocno śnię. budzę się w nocy, pełna obłędów istnienia. a ja przecież tylko żyję, tylko jestem sobą. udaję, że odchodzę. udaję, że mam martwe serce. że nie nic go nie potrafi dotknąć, tymczasem jest zupełnie inaczej. a we mnie dzieje się tysiąc wojen. i tysiąc miłości. 

pamiętaj, to tylko udawanie, to sposób. 


*****



sobota, 26 listopada 2016

war is serenity.


powinieneś się cieszyć, nawet jeśli nie znajduje się ten jeden, ciągle coś się dzieje. serce jest rozdarte. ale wiesz, że ciągle masz je w piersi. że to serce ma siłę na to, żeby szukać. uczucia rodzą się w Tobie same. bo serce nadal jest tam gdzie powinno być.
ciągle pobudza je coś pięknego, drugi człowiek. 
zmieniają się imiona i historie, nie ma pustki. 







__________________________________________

moje serce jest jakieś dziwnie martwe. obojętne. pojedyncze zrywy, dziejące się raz na pół roku, nawet jeśli się zdarzają, kończą się szybko i w taki sam sposób. 

a serce tak jakby już od jakiegoś czasu wcale nie biło. 
jest pełne chłodu i wojen. i przyzwyczaiło się tak bardzo, że to spokojny stan, w którym nawet łza nie budzi. 
ciało- chłodne, tak jak serce. 
królowe śniegu, rozumiem każdą z was. 

czwartek, 22 września 2016

brother.



z każdą jesienią nadchodzi uczucie. z każdym latem.

rozpaliły mi się oczy, rozpaliły dłonie.
zaczęłam słyszeć muzykę. dostrzegać w pięknie obrazy, które wydawały się beznadziejne.
serce, ty żyjesz! 

rozpędzone myśli, odnalazły punkt zaczepienia. nawet w przypadkowym spotkaniu. nawet jeśli to tylko przypadek. przypadek, i kompletna nieprawda. 
nie dzieję się życie bez serca, nie dzieje się sztuka. 


inspiracja jest zawsze kimś żywym. 
tak, jak żywe zaczyna być serce.
nawet jeśli, to tylko chwila. 
nawet jeśli ja znów zaraz zacznę być taka sama.






poniedziałek, 12 września 2016

preparations.



to na czym najbardziej zależy mi w przypadku tworzenia, czegoś co nazywam w swoim życiu "sztuką", to niezależność. chociaż sztuka, to przecież zawsze zależność. zależność twórcy od otaczającego go świata, i odwrotnie. 
moja niezależność to moje życie. 

starałam się o moment w którym sztuka będzie oddzielnym pokojem, (w moim przekonaniu nawet całkiem sporym atelier) mojego wielkiego domu mojego życia. w tym domu znalazło się miejsce na wiele pokoi. od szarej codzienności, pokojów bliskich ludzi, pracy, rodziny, choroby.

ten dom jest tak na prawdę logistyką czasu. czasu na każdy aspekt. 
ten dom to także finanse, przecież sztuka to materiały, na których pracuję.
ten dom to organizacja życia.
ten dom to choroba, potrzebny odpoczynek. 
ten dom to poświęcenie, przeżycia, sny. rozwalony często emocjami mózg.

ten dom, który zawiera w sobie tak wiele, i z tak wielu fundamentów się składa, to mój świat moich zależności.

mój świat działa na moją sztukę, i odwrotnie. daje się sobie inspirować tym co mnie otacza. przeżywam życie. jakieś schematy, nie są tak straszne. wyskakuję z nich kilka razy w miesiącu, żeby być najmocniej na świecie tu i teraz, a uświadamia mi to szelest pędzla, prowadzonego po płótnie.

____________________________________________________

świat twórczy, to trudny świat. praca nad wystawą, pochłania całą mnie. 


I. przeżycia, emocje, szarpanina wewnętrzna, poruszenie.
II. wizje, opowieść, spójność tematu.
III. malarstwo, godziny, drobiazgi, szczegóły. 
IV. energia, wpatrywanie się w swoją duszę gotowych obrazów.
V. wykończenie, trudny zapach werniksu.
VI. zamknięcie tematu. podpis.

VII. miejsce, ludzie, techniczne przygotowanie i organizacja.



mnożę takie scenariusze, żeby uzyskać magicznie spójny kąt spojrzenia. kąt w którym każdy detal będzie miał największe znaczenie.
 ku 10, 15 obrazom?

pracuję, tak bardzo pracuję z sobą i życiem nad dokończeniem tej wystawy, która może być najważniejszą w moim życiu.


in a background of my art:

https://www.instagram.com/dzikiekwiaty/



* * *otacza mnie tak wiele niepewnych dni. zwątpienie czy cokolwiek z tego co robię ma jakikolwiek sens, i wartość. każdy dzień, to myśl, że może nie warto robić sobie to wszystko. sobie i dla siebie. 
masa wyrzeczeń, nieprzespanych nocy. zastanowienia o to co będzie dalej. i o to czy dobrze robię, czy kiedykolwiek dobrze robiłam.
proces twórczy to trudny proces. czasem ten proces trwa kilka dni, wyrwanych z kontekstu i życia. czasem trwa 5 lat, od ostatniej wystawy. czasem całe życie to jeden wielki proces twórczy.